18.05.2010 | Rozmowa z palcem w ustach.
Pewnego wiosennego poranka bardziej ekonomicznie gospodarując wysiłkiem przy pracy, pilnie obserwowałem londyńskiego murarza starannie lepiącego te swoje czerwone cegiełki. Wreszcie oderwał się od roboty, popatrzył na piękne słońce i wydobył z siebie coś takiego: "Staaa fayi sayy daaayyy, yny?".
Równie dobrze mógłby, mówiąc to, włożyć sobie palec w usta. Do popołudniowego lanczu analizę powyższej jednozdaniowej wypowiedzi miałem już ukończoną w całości. I tylko wyraźny kontekst „gapienia się w niebo w poszukiwaniu słońca” pomógł mi zrozumieć tą jego nagłą refleksję .Chodziło o to, że: Zaczynają się piękne słoneczne dni, czyż nie? Start f…ing sunny days, isn’t it?
W filmie „Miś” Stanisława Barei zapowiadaczka samolotów z warszawskiego lotniska Okęcie pośpiesznie wkłada w usta sporą porcję klusek by „polepszyć” swój angielski. Po kilku latach pobytu na wyspach dodałbym od siebie, że gdyby jeszcze zaczęła się dławić tymi kluskami i łapała powietrze jak przy nagłym ataku astmy to jej angielski brzmiał by naprawdę autentycznie.
Obie przytoczone tu sytuacje obrazują mówienie prawie-tylko samogłoskami. Naprawdę, niektórzy Anglicy potrafią mówić tylko samogłoskami i to wcale nie po dłuższej wizycie w pubie. Co to jest samogłoska? Dźwięk samogłoski wyprodukujemy wtedy gdy żadne z narządów mowy typu język, usta, podniebienie, dziąsła itp. nie zetkną się ze sobą tak jak w przypadku powiedzenia spółgłoski np: t-y, w-y, k-y itp. Klasycznym przykładem samogłoski jest dźwięk jakiego żąda od nas polski lekarz internista przy sprawdzaniu stanu naszego gardła. Prosi o „aaa” wydłużając go za pomocą patyczka. Jakiego dźwięku zapragnie zatem internista angielski? Na pewno nie tego który odpowiada literze „A” z angielskiego alfabetu. On poprosi nas o czyściutką literę „R”.
Scenarzysta „Misia” stosuje klasyczny żart udawania angielszczyzny, którą posługuje się lud mówiący z „kluskami w ustach”. Owe kluski mają uwydatnić produkcję samogłosek gdyż po prostu uniemożliwiają stykanie się ze sobą wcześniej wspomnianych narządów mowy. Rzeczywiście, niemiłosiernie wydłużanie samogłosek przez anglojęzycznych mówców sprawia wrażenie, że często mówią oni wyłącznie otwartą buzią tak jakby chcieli coś powiedzieć swemu dentyście mając usta pełne lekarskich przyrządów.
Londyński murarz, na szczęście dla mnie, musiał rozpocząć każdy wyraz od spółgłoski, bo inaczej się nie da i inaczej w ogóle bym go nie zrozumiał.
Dla tych co wytrwali do końca tego trochę chaotycznego wykładu teraz porcja solidnej wiedzy. Co jeszcze dzieje się z naszymi dźwiękami, bez naszej wiedzy zresztą, gdy mówimy po angielsku?
Gdy jeden wyraz kończy się na tę samą spółgłoskę, na którą zaczyna się następny, owa spółgłoska wymawiana jest tylko raz np.: bus stop jest wymawiany / bu stop /, good day jest wymawiane /gu dej /.
Gdy jeden wyraz kończy się na dźwięk spółgłoski a drugi zaczyna się na dźwięk samogłoski, spółgłoska przeskakuje z końca pierwszego wyrazu na początek drugiego np.: turn off wymawiane jest / tur noff /.
Gdy jeden wyraz kończy dźwięk samogłoski a drugi zaczyna się na dźwięk samogłoski to przy wymowie automatycznie pojawia się spółgłoska nie istniejąca w druku np.: go away wymawiane jest / go ł ałej /, I am wymawiamy / a j am /. Podobnie może dziać się w środku wyrazu gdy spotkają się dwie samogłoski np.: poem wymawiamy / po ł em /, lion wymawiamy / la j on /. Dźwięk „j” jest w języku angielskim spółgłoską.
Oprócz tego, że między wyrazami pojawiają się nieistniejące dźwięki to także dźwięki o których istnieniu jesteśmy święcie przekonani potrafią nagle zniknąć, np.: good girl staję się / gu gerl / przy swobodnym mówieniu.
W związku z powyższym pewien amerykański nauczyciel, miał niezły kłopot gdy studentką uczącą się angielskiego zapytała go co znaczy słowo „noff”. Odpowiedział, że takie słowo nie istnieje w jego ojczystej mowie. Na co ona: przecież powiedział pan: „tur noff you kompuda”.
Konkluzja: Języków obcych takich jak angielski proszę uczyć się mówiąc dużo szybko i swobodnie, budując długie zdania bez zastanowienia. Wtedy łatwiej będzie nam zrozumieć co do nas mówią swobodnie władający ojczystym językiem anglojęzyczni mówcy. Metodę lektorską tj. zeszytową stosować do wspomagania.




