BLOG

14.06.2010 | Lotnicze anglicyzmy.

Miejmy nadzieję, że nie jest to slang jakiego próbowali by kiedykolwiek używać: załoga samolotu w kontakcie z obsługą ruchu w powietrzu.

Istnieją przypadki groźnych sytuacji w ruchu powietrznym z udziałem samolotów komunikacyjnych gdzie obie strony znały perfekcyjnie język angielski lecz  np. Amerykanie błędnie zinterpretowali komunikat brytyjskiej obsługi ruchu ponieważ pozwolono sobie na użycie języka ulicy. Proszę zajrzeć tutaj:

słownik lotniczego slangu  

Nie chce się tu wymądrzać ale wydaje mi się, że nazywanie np. innego  samolotu „ptakiem” może być nieodpowiedzialne w komunikacji  załogi znajdującej się w powietrzu. No, chyba że w żartach ale to naprawdę ciężkich żartach. Mądrzejsza byłaby tu tendencja do spolszczonego określenia „trafik”  gdyż tak, tzn. „traffic”, nazywany jest samolot w powietrzu w przyjętych procedurach. 

Przypomina mi się sytuacja z gdyńskiego portu kontenerowego, firmy powstałej kilka lat temu od zera na terenach stoczni gdyńskiej a będącej własnością olbrzymiej międzynarodowej korporacji. Cały sprzęt, w tym wszystkie dziwne pojazdy obsługiwali ludzie szkoleni tam od zera bez doświadczenia w innych tego typu  portach. Często mieli oni styczność z serwisantami swojego sprzętu w postaci ludzi z zewnętrznych firm pochodzących spoza kraju więc język angielski był jak najbardziej praktykowany na miejscu. Po drugiej stronie basenu portowego od kilkudziesięciu lat ulokowana była podobnej wielkości bliźniacza firma taki stary poczciwy morski „LOT”. 

Mimo, że w pierwszej firmie zatrudniono młodych ludzi bezpośrednio po szkołach okazywało się, że często mieli oni znajomych lub nawet rodzinę zatrudnioną w starej firmie pamiętającej czasy gospodarki socjalistycznej. Obserwowałem  jak właśnie z tamtego miejsca do młodej firmy przenika popularne nazewnictwo skomplikowanego sprzętu służącego do obsługi towarów. Dla przykładu olbrzymia suwnica  przypominająca olbrzymią czteropiętrową ramę obrazu, poruszająca się po placu na gumowych kołach wśród młodego personel nowej firmy nazywana była „eRTGiem”  od Rubber Tired Gantry crane. W starej firmie zdążyła się już utrwalić popularna swojsko brzmiąca nazwa „brama”.

Wątpie czy po wymianie pokoleniowej personelu w LOT nazwy typu „anuszka” i „nyska” wciąż są używane. W mojej rodzinnej miejscowości  nazwa „nyska” w odniesieniu do minibusów wożących ludzi jest już raczej wypierana przez „busa”.  Musimy sobie też uświadomić, że odpowiedzialne funkcje w firmach, także państwowych czy wojskowych a w tym lotniczych obsadzone są przez ludzi których jeszcze niedawno widzieliśmy jak tłukli się po osiedlu na deskorolkach. Do mnie to dotarło parę lat temu, gdy jeden z moich studentów, szkolący się w wojskowej szkole lotniczej na pilota odrzutowca wyznał mi, że zastanawia się jak by tu przemycić swoją deskorolkę na pokład popularnej iskry tj. odrzutowego samolotu szkolnego. Pokolenie  MTV, gier komputerowych i otwartych kontaktów ze światem przejmuje stery. 

 

2009 © Larson - Akademia Językowa | Tel. 0515 252 133, 0605 636 611, skype: larson.akademia.jezykowa, gg: 10681857, e-mail: info@larson.edu.pl
Wszelkie znaki handlowe użyte na tej stronie należą do ich właścicieli i pełnią tu rolę informacyjną.